piątek, 2 sierpnia 2013

Nowe mieszkanki.

Po ostatnich upalnych dniach nie wszystkie roślinki na moim balkonie przetrwały. I tym sposobem zamiast pięknie kwitnących żółto-pomarańczowych kwiatków, miałam smętnie, szaro-brązowe zeschnięte łodygi w ilości sztuk trzech.
 
A więc mając do dyspozycji jedną wolną doniczkę i jedno - również wolne - miejsce na parapecie balkonowym postanowiłam zrobić z tym porządek. 

Idąc za głosem serca i wrodzonej estetyki (zeschnięte łodygi nie należą do najprzyjemniejszych dla oka) postanowiłam połączyć piękne z pożytecznym. Tym sposobem od dziś na moim balkonie zamieszkały: pani pietruszka i pani kolendra . Witamy i życzymy miłego rośnięcia :D

A moje dziecię... no cóż - Ona ma swojego balkonowego faworyta. Pomijając już wszelkie stereotypy owy faworyt jest kwitnąco różowy i jest zdecydowanym ulubieńcem. Na razie nowe mieszkanki naszego balkonu nie wzbudziły w Matyldzie jakiegoś wielkiego zachwytu. W zasadzie to nie zwróciła na nie najmniejszej uwagi. No cóż... w zupce na pewno doceni ich wartość ;)







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz