Po ostatnich upalnych
dniach nie wszystkie roślinki na moim balkonie przetrwały. I tym
sposobem zamiast pięknie kwitnących żółto-pomarańczowych kwiatków, miałam
smętnie, szaro-brązowe zeschnięte łodygi w ilości sztuk trzech.
A
więc mając do dyspozycji jedną wolną doniczkę i jedno
- również wolne - miejsce na parapecie balkonowym postanowiłam zrobić z
tym porządek.
Idąc
za głosem serca i wrodzonej estetyki (zeschnięte łodygi nie należą do
najprzyjemniejszych dla oka) postanowiłam połączyć piękne z pożytecznym.
Tym sposobem od dziś na moim balkonie zamieszkały: pani pietruszka i pani kolendra . Witamy i życzymy miłego rośnięcia :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz