środa, 28 sierpnia 2013

W parku...

Korzystając z ostatnich letnich dni, sobotnie południe i popołudnie spędzamy na ławce w parku, ciesząc się promieniami słońca, z których niedługo przyjdzie nam się pożegnać. A tymczasem... 


 
Kochamy książki i te równie często są czytane w domu jak i na postojach spacerowych. Tym razem towarzyszyła nam książeczka pochodząca z Zakamarków - "Gdzie idziemy". Anna-Clara Tidholm jest i autorką i ilustratorką tej książeczki. Cztadło jest o tekturowych stronach, zaokrąglonych rogach i poręcznym formacie do czytania, podróżowania i ogólnego przemieszczania, ciągłego przeglądania, przerzucania stron, a nawet ich smakowania ;) 




 

 
Z całą odpowiedzialnością jestem w stanie ją polecić dla tych całkiem małych dzieci jak i tych nieco starszych. Książeczka towarzyszy nam już od dłuższego czasu ciągle wraca jak bumerang - nie nudzi się ani słuchaczowi, ani czytającemu / opowiadającemu. Za każdym razem można wymyślać nowe historie mniej lub więcej pasujące do obrazków. My tak robimy i się przy tym świetnie bawimy. Jednym słowem - polecam.
 
 


sobota, 3 sierpnia 2013

Stworzenie wodno - lądowe

Udało się! Dałam radę dziś przy Matyldzie pomalować paznokcie. Oczywiście K cały czas odwracał jej uwagę od tego niezwykle interesującego, szklanego, małego czegoś co tak idealnie pasuje do tych malutkich rączek ;). Ale sukces jest. Na moich paznokciach lśni zieleń. I może to nie jest idealny manikiur, i może niezbyt dokładny... Ale jest!

To tylko tak na marginesie bo nie o tym dziś. Dziś o tym jak to moja córka zderzyła się dziś z nowym doświadczeniem. Wodno - lądowym ściślej mówiąc.


 Jest w okolicach Piaseczna takie jedno miejsce gdzie rzeka odpływa nieco od swojego głównego nurtu , zwalnia (wręcz staje) i tworzy uroczą zatoczkę. Napisałam uroczą? Byłoby to z pewnością urokliwe miejsce, gdyby nie było tak tłumnie odwiedzane. Ilość ludzi, psów i ogólnego harmideru (a przy tym i bałaganu) odbiera wiele temu miejscu. Niestety.

Jednak i tak nie zrezygnuję z tego miejsca. Moje dziecko było w siódmym niebie siedząc w wodzie, na jej brzegu, w piachu... ech, dużo tego było.  Woda przecież taka duża,  choć troszkę i zimna,  ale  to  przecież  W O D A! Był piasek suchy, piasek mokry i zbieranie kamyków kolorowych... Dużo tego ogromnie, aż szkoda było wracać, ciężko po tylu wrażeniach zasypiać :)



 




piątek, 2 sierpnia 2013

Nowe mieszkanki.

Po ostatnich upalnych dniach nie wszystkie roślinki na moim balkonie przetrwały. I tym sposobem zamiast pięknie kwitnących żółto-pomarańczowych kwiatków, miałam smętnie, szaro-brązowe zeschnięte łodygi w ilości sztuk trzech.
 
A więc mając do dyspozycji jedną wolną doniczkę i jedno - również wolne - miejsce na parapecie balkonowym postanowiłam zrobić z tym porządek. 

Idąc za głosem serca i wrodzonej estetyki (zeschnięte łodygi nie należą do najprzyjemniejszych dla oka) postanowiłam połączyć piękne z pożytecznym. Tym sposobem od dziś na moim balkonie zamieszkały: pani pietruszka i pani kolendra . Witamy i życzymy miłego rośnięcia :D

A moje dziecię... no cóż - Ona ma swojego balkonowego faworyta. Pomijając już wszelkie stereotypy owy faworyt jest kwitnąco różowy i jest zdecydowanym ulubieńcem. Na razie nowe mieszkanki naszego balkonu nie wzbudziły w Matyldzie jakiegoś wielkiego zachwytu. W zasadzie to nie zwróciła na nie najmniejszej uwagi. No cóż... w zupce na pewno doceni ich wartość ;)